Choroba lokomocyjna – skąd się bierze?

Zaczyna się w mózgu — a dokładniej w tym, jak interpretuje on sygnały z systemów sensorycznych.

Mózg cały czas porównuje informacje z trzech głównych źródeł:

  • wzroku
  • układu przedsionkowego (błędnika)
  • propriocepcji (czucia głębokiego)

Jeśli te sygnały są spójne → czujemy się stabilnie.

Jeśli są sprzeczne → układ nerwowy traci orientację przestrzenną.

I właśnie wtedy pojawia się choroba lokomocyjna.

Niespójne sygnały

Jeśli:

  • oczy „widzą” jedno,
  • błędnik „czuje” coś innego,
  • czucie głębokie jest zaburzone,

mózg dostaje niespójne informacje.

Efekt?

  • nadwrażliwość
  • nudności
  • zawroty głowy
  • wymioty

To prze stymulowany układ nerwowy, który nie wie, gdzie jesteś w przestrzeni.

Jak z tym pracuję?

W swojej pracy nie skupiam się na objawach, tylko na ich przyczynie.

Oceniam m.in.:

  • jakość odruchów odpowiedzialnych za stabilizację obrazu i orientację w ruchu.
  • funkcję układu przedsionkowego
  • pracę nerwów czaszkowych
  • odruchy pierwotne
  • sposób, w jaki oczy współpracują z błędnikiem

Neurologia funkcjonalna

W terapii wykorzystuję metodę P-DTR, aby:

  • uporządkować informacje dochodzące z ciała do mózgu
  • przywrócić spójność między wzrokiem, błędnikiem i czuciem głębokim.

Dodatkowo wprowadzam indywidualnie dobrane neuro-ćwiczenia, które:

  • zmniejszają wrażliwość na ruch i zmiany pozycji.
  • utrwalają efekt terapii
  • uczą mózg bezpiecznej interpretacji bodźców

Podsumowanie

Choroba lokomocyjna nie musi być „czymś, z czym trzeba żyć”.

Bardzo często jest sygnałem, że układ nerwowy potrzebuje lepszej organizacji informacji,

a nie kolejnej tabletki tłumiącej objawy.

Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego Twoje ciało tak reaguje — i realnie to zmienić — da się z tym pracować.

Umów wizytę.